Leon
Właśnie siedzę przed murkiem przy
Studiu. Jest wpół do ósmej, ale dzisiaj lekcje zaczynają się dopiero o 9.
Jakieś opóźnienia czy coś tym stylu.
Czekam na Violettę, ale nie w jakiś taki obsesyjny sposób. Tak po prostu. O!
Widzę ją! Idzie w kierunku wejścia. Wygląda po prostu… bosko.
- Viola! – drę się przez cały
dziedziniec. Nie na marne. Szatynka zauważyła mnie i zmierza w moim kierunku.
Dobra Verdas. Nie stresuj się, spokojnie.
- Cześć – powiedziała
- Hej. – uśmiechnąłem się –
Słuchaj, chciałem przeprosić za wczoraj. Mam nadzieję, że nie miałaś przeze
mnie kłopotów..
- Nie musisz przepraszać, nic się
nie stało – zapewniła
- Leon… - zaczęła , ale nie
skończyła, bo jej przerwałem.
- Tak, wiem. Jesteśmy przyjaciółmi.
Ale przecież, to nie znaczy , że nie wyglądasz ładnie. Prawda?
Uśmiechnęła się. Uff. Zadziałało,
teraz jestem słodkim chłopcem prawiącym komplementy. Nie do końca image na jaki
liczyłem, ale coś się w końcu rusza. Leon, weź się w garść. Bądź mężczyzną.
- Jakbyś kiedykolwiek
potrzebowała podwózki to możesz na mnie liczyć – powiedziałem – Ale tym razem w
razie gdyby Twój ojciec patrzył przez okno, wypuszczę Cię przecznicę wcześniej.
- Dobrze – zaśmiała się –
Zapamiętam to.
Nareszcie byłem z Violą sam,
teraz nikt nam nie przeszkodzi. Będziemy rozmawiać i może w końcu się do mnie
przekona.
- Cześć ludziska! – usłyszałem
znajomy głos.
O nie, nie , nie. Tylko nie on!
Violetta
Odwróciłam się. Do nas zmierzał
wysoki chłopak o kruczoczarnych włosach. Podszedł do Leona i klepnął go po
ramieniu.
- Co tam u Ciebie stary? –
zapytał , a Leon tylko coś mruknął pod nosem. Wtedy chłopak skierował swój
wzrok na mnie. Uśmiechnął się szeroko.
- Cześć. Ty jesteś ta nowa,
Violetta, tak? – kiwnęłam głową – Nie było mnie wczoraj w szkole, ale już
zdążyłem o Tobie dużo usłyszeć od Leona – wskazał na rumieniącego się chłopaka
– Jesteś jeszcze ładniejsza niż mówił .
Kurczę teraz ja się rumienię.
Violka , naprawdę jesteś głupia.
- Dzięki – powiedziałam – Yyy..
To ja zostawię Was samych – burknęłam i szybkim krokiem ruszyłam do wejścia.
Damon
Obejrzałem się za szatynką. Była
naprawdę bardzo ładna. Leon mówił mi , że spotkał jakąś ładną dziewczynę, ale
nie spodziewałem się , że aż tak.
-
Naprawdę ładna – powiedziałem odwracając się do mojego kolegi. Ten
najwyraźniej nie był uradowany.
- Czemu jej powiedziałeś, że
mówiłem no wiesz co. Myślałem , że rozumiesz słowa „Nic nikomu nie mów”?!
- Spokojnie, co się tak wpieniasz? – zapytałem nie wiedząc
o co mu chodzi.
- Jak to czemu? Teraz pewnie ma mnie
za jakiegoś idiotę – syknął – A i żeby było jasne, ja ją pierwszy zobaczyłem i
ona jest moja rozumiesz? – warknął
- Leon? Co to ma znaczyć?! –
usłyszałem za sobą głos Fran
- Yyy to ja się już zmywam!
Powodzenia Leon – poklepałem go po plecach i pobiegłem mając nadzieję, że
znajdę Violę.
Francesca
- Fran, to nie
tak! Daj mi wytłumaczyć – jęknął. Bał się, że powiem coś Violettcie. Tępa
istota płci męskiej.
- Nie musisz nic tłumaczyć,
wszystko słyszałam – wzruszyłam ramionami – Tylko od razu Ci mówię, ze Viola
nie jest niczyją własnością – upomniałam go
- Fran, my się przyjaźnimy przecież!
Wyciągnęłam tylko rękę
- No dobra – syknął i wyjął dwa
zmielone banknoty – Tyle wystarczy?
- Owszem. – oznajmiłam i włożyłam
banknoty do torebki.
- Teraz wybacz Fran, ale idę
poszukać Violi zanim ten palant Diego ją znajdzie! – krzyknął i ruszył w
kierunku drzwi.
Violetta
Siedziałam pod klasą do śpiewu.
Nuciłam sobie kawałek mojej nowej piosenki En mi Mundo. Nagle zobaczyłam
czyjeś buty. Podniosłam wzrok. Ich właścicielem okazał się być ten chłopak o
ciemnych włosach, kolega Leona.
- Hej, nie przedstawiłem się.
Jestem Damon – podał mi rękę. Uśmiechnęłam się i uścisnęłam mu dłoń. Po chwili
usiadł obok mnie. Siedział naprawdę blisko. Miałam wrażenie, że zaraz na mnie
usiądzie.
- Hej, nie przeszkadzam prawda? –
usłyszałam głos Leona, który usiadł z mojej drugiej strony. Też cholernie
blisko – Widzę, że się już zapoznaliście lepiej – dodał
- Tak – odparł Damon i objął mnie
ramieniem – Bardzo się cieszę, że się poznaliśmy – mrugnął
- Ja też – powiedział Leon i
jednym ruchem zdjął ze mnie rękę Damon. Siedzieliśmy chwilę w ciszy. Czułam na
sobie wzrok obu chłopaków. No dobra Viola oddychaj. Powiedz coś, bo ta sytuacja
zaczyna być trochę niezręczna. Tylko do którego się odezwać? Do obu najlepiej.
- To wy się przyjaźnicie ? –
zapytałam się ,nie patrząc żadnemu w oczy.
- Jesteśmy kolegami – odparł Leon
i jeszcze bardziej się do mnie przybliżył. Kurczę, ja zaraz nie wytrzymam…
Muszę stąd na chwilę zniknąć…
- Przepraszam- powiedziałam,
wyślizgując się z pomiędzy moich kolegów – Muszę iść do łazienki.
-Czekaj! Odprowadzę Cię-
powiedział Leon , ale po chwili zrozumiał , że palnął głupstwo. Szybkim krokiem
ruszyłam do łazienki. Muszę chwilę
odetchnąć.
Leon
- I co się śmiejesz głupku?! –
wrzasnąłem na Damon'a, jak tylko Viola znikła z punktu widzenia
- Bo to śmieszne. „Odprowadzę
Cię” – przedrzeźniał mój głos. Ten koleś podnosił mi ciśnienie. Znaczy dopiero
od dzisiaj. Dopóki nie dowalał się do Violetty mogłem jakoś z nim wytrzymać. A
teraz niech lepiej się do niej nie zbliża.
- Hej chłopaki – usłyszałem głos
Tomasa. Na szczęście. Nie wytrzymałbym tu tyle z tym palantem
- Cześć – powiedział Damon i
odsunął się ode mnie. I dobrze. Ręką popędziłem go, a on posłusznie wstał i
odszedł na pewną odległość
- O co się pokłóciliście? –
zapytał Tomas, od razu gdy Damon się oddalił
- O nic – burknąłem
-
Czyli o Violettę? – zapytał
- Tak. Bo ten palant nie rozumie,
że jest moja i bezczelnie ją podrywa. Jeszcze musiałem zapłacić Fran dwie
dychy, żeby nic nie powiedziała Violi.
- Kiepski początek dnia –
skwitował to Tomas.
Nagle klasa otworzyła się.
Ujrzeliśmy Angie, naszą nauczycielkę śpiewu. Uśmiechnęła się i powiedziała, że
cieszy się, że tak wcześnie już pod klasą siedzimy. Wtedy zauważyłem Violettę,
wychodzącą zza rogu. Angie popatrzyła na nią i nagle spłoszyła się i wbiegła z
powrotem do klasy. No cóż, kto by rozumiał dorosłych. Uśmiechnąłem się tylko do
dziewczyny, która zmierzała w moim kierunku. Tylko nie zrób z siebie błazna
Verdas.
-Cześć. Jak było w łazience ? –
zapytałem i od razu uderzyłem się w czoło – Przepraszam, nie o to mi chodziło –
powiedziałem. Viola i Tomas wybuchli śmiechem .
- No co? – zapytałem – To
normalne pytanie.
- Tak – powiedziała poważnie
Violetta – Po prostu za każdym razem gdy wychodzę z toalety, ktoś się mnie o to
pyta.
Nie wytrzymałem i też zacząłem
się śmiać.
- No widzisz – powiedziałem – Nie
jestem taki zły, co? – objąłem ją ramieniem
- Nie – odparła – ale łapska
to trzymaj przy sobie – zaśmiała się.
Uśmiechnąłem się i posłusznie zabrałem rękę i podniosłem ją do góry w geście
poddania się.
- Wiesz, sądzę , że pomyliłam się
co do Ciebie – zaczęła – Nie jesteś aż taki zły
- Doprawdy czym sobie zasłużyłem
na taką pochwałę – powiedziałem doniosłym głosem. Violetta uniosła jedną brew ,
nachyliła się i pocałowała mnie w policzek. Na chwilę zapomniałem o świecie.
Wreszcie, wreszcie mój urok zaczyna działać.
- Yyy… eee – zacząłem się jąkać –
Cieszę się, że yhmm , znaczy miło mi, że nie uważasz mnie już za bufona –
wyszczerzyłem zęby w uśmiechu
- Bo teraz jesteś tylko w jednej
drugiej bufonem – odparła dziewczyna i po chwili wybuchła śmiechem. Tomas i ja
jej zawtórowaliśmy. Tylko Damon przyglądał mi się w trochę dziwny sposób. A
nie, on przecież na Violettę tak się gapi. Ale w sumie szkoda mi go. Przegrał z Leonem Verdasem. Biedaczysko, nie miał ze mną szans. W sumie
to nie będę skromny, przegrał z Wielkim Leonem Verdasem.
Angie
- Uwaga! Słuchajcie, jak dobrze
wiecie od wczoraj do szkoły chodzi z Wami nowa uczennica, Violetta. Teraz
proszę uciszcie się na chwilę. Violu chciałabyś coś dla nas zaśpiewać?
- Bardzo dobrze Violu –
uśmiechnęłam się – Możesz już usiąść.
Violetta
Właśnie skończyłam śpiewać.
Podziękowałam i usiadłam na swoim miejscu.
- Poszło Ci świetnie- szepnął mi
do ucha Leon. Uśmiechnęłam się. Po chwili z drugiej strony Damon po cichu
powiedział – Ślicznie wyglądasz kiedy śpiewasz.
Super. Tylko tego mi brakowało.
Przynajmniej Leon obiecał mi, że zostaniemy przyjaciółmi. A ten Damon…. Jest
dziwny. Patrzy na mnie w taki trochę dziwny sposób. Mam nadzieję, że to nie przeze mnie Leon i
Damon drą koty. Taką małą resztkę nadziei.
***************************
Zdjęcia pochodzą z tumblra Teddy.
P.S - Damon nie ma nic wspólnego z postacią w Pamiętnikach Wampirów. Po prostu podoba mi się to imię ;)
Zdjęcia pochodzą z tumblra Teddy.
P.S - Damon nie ma nic wspólnego z postacią w Pamiętnikach Wampirów. Po prostu podoba mi się to imię ;)