Thursday, 8 August 2013

Rozdział III


Violetta

Ufff. Na dziś skończyłam już wszystkie lekcje. W sumie nie było wcale źle. Lekcja z Beto była śmieszna, zajęcia Pablo ( z tego co się dowiedziałam to jest dyrektor szkoły) były super, tylko zajęcia Gregoria ( starego zgreda) były nudne. Mimo to dzień zaliczam do udanych.

Moje rozmyślania przerwało pytanie Francesci

- No i jak? Podoba Ci się tutaj?

- Tak, tak. Bardzo mi się tu podoba. Jest lepiej niż myślałam.

- W takim razie cieszymy się – uśmiechnęła się Ludmiła i razem z resztą pociągnęła mnie w stronę wyjścia. W zawrotnym tempie przemierzyliśmy główny korytarz i znaleźliśmy się na dziedzińcu.

- Może tutaj usiądziemy ? – wskazałam na murek wijący się wokół wysokich drzew. Wszyscy zgodnie przytaknęli i po chwili wszyscy już siedzieliśmy na murku. Leon oczywiście usiadł obok mnie. Nie jest w sumie taki zły jak myślałam. Jest za to bardzo wkurzający

Leon

Siedziałem obok Violetty i zastanawiałem się co zrobić. Nagle coś mi wpadło do głowy. Odwróciłem się do siedzącej z mojej drugiej strony Ludmiły i cicho powiedziałem

- Dowiedz się jakich chłopaków Viola lubi – przy tym odwróciłem się, by upewnić się, że szatynka mnie nie słyszy. Na szczęście była pochłonięta rozmową z Camillą i Francescą.

- Co? Czemu niby? – oburzyła się blondynka

- Proszę, proszę , proszę, proszę, pro…

- No dobrze, dobrze. – przerwała mi – Ale uprzedzam, że z tego raczej nic nie będzie

Blondynka wstała i podeszła do Violi i reszty dziewczyn. Odwróciła się do mnie i ręką ponagliła bym się oddalił. Przysunąłem się więc do Tomasa i  zagadałem  go. Nie chciałem przecież, żeby Violetta myślała, że to ja wysłałem do niej Ludmiłę.

Ludmiła

Gdy zauważyłam, że Leon oddalił się na wystarczającą odległość zagadałam do Violi

-  Tak sobie myślałam i myślałam, aż wreszcie uznałam, że mnie najbardziej pociągają faceci, którzy grają na gitarach. A ciebie Violu? – Kurczę, strasznie głupio to wyszło. Pewnie teraz ma mnie za idiotkę. Boże, Ludmiła naprawę jesteś głupia. Mam nadzieję, że nic nie będzie podejrzewać

- No cóż – zaczęła i rozejrzała się, czy przypadkiem nikt nie podsłuchuje – Jeśli naprawdę chcesz wiedzieć, to mnie najbardziej pociągają faceci, którzy jeżdżą na motorach.

- Mnie za to – oznajmiła Fran – nie pociągają żadni faceci – dumnie podniosła głowę

Wszystkie zaśmiałyśmy się. Fran i jej silnie feministyczne poglądy zawsze mnie śmieszyły.

- A ty Cami? Podoba Ci się ktoś? – Naty zapytała i znacząco poruszyła brwiami

Brunetka zarumieniła się i spuściła wzrok

- No jest taki jeden chłopak… - zaczęła cichym głosem mając nadzieję, ze nikt inny nie słyszy naszej rozmowy

- No to mów! Znamy go? – Zapytałam – Jak się nazywa? Gdzie mieszka? Jakie jest jego ulubione warzywo? – Na moje ostatnie pytanie dziewczyny wybuchły donośnym rechotem.

Śmiech przerwał nam głos Leona

- Ludmiła, Tomas Cię woła – rozbrajająco oznajmił mój kolega. Wiedziałam przecież, że naprawdę chodzi mu o to, by dowiedzieć się co powiedziała Viola.

- Już idę – oznajmiłam i wstałam z murka. Po chwili, gdy Violetta wróciła do rozmowy z dziewczynami, zapytał się

- I co? No mów, mów – ponaglał mnie

- Już dobra, dobra. Mówię. Viola najbardziej lubi facetów, którzy jeżdżą na motorach. Zadowolony?- zapytałam i odwróciłam się na pięcie.

Leon

Naprawdę nie wierzę w moje szczęście! Viola powiedziała, że lubi chłopaków, którzy jeżdżą na motorach! Ciekawe co powie, jak zaproponuje ją podwózkę moim motorem. Pewnie ze szczęścia zemdleje. Muszę tylko jakoś zgrabnie to sformułować, tak żeby nie domyśliła się, że Ludmiła mi to powiedziała. Hmm… Może po prostu spytam się jak wraca do domu, a zanim zdąży odpowiedzieć, powiem, że jeśli nie wie jak to ja mogę ją podrzucić moim motorem. Tak , to na pewno dobrze zabrzmi. Muszę tylko jeszcze obmyślić co powiem , gdy będę odprowadzał ją do drzwi. Twardy orzech do zgryzienia.. O! Widzę, że Viola wstaje z murku i żegna się z dziewczynami. Teraz czas na mnie.

- Hej Viola, poczekaj! – zawołałem , a gdy odwróciła się zapytałem – Już idziesz do domu?

- Tak – odparła – Ojciec chciał bym wróciła od razu po lekcjach. Więc, już jestem spóźniona.

- A masz czym wrócić? – zapytałem i nie czekając na odpowiedź dodałem – Jak nie, to mogę cię podrzucić moim motocyklem – zaakcentowałem to ostatnie słowo. Uważnie obserwowałem wyraz jej twarzy. Lekko uniosły się kąciki jej warg. Czyli działa.

- Jeździsz na motorze? – zapytała , a ja kiwnąłem potwierdzająco głową –To super… Znaczy motory mogą być – powiedziała szybko.

Uśmiechnąłem się i pokazałem na czarnego Harley Davidsona zaparkowanego po drugiej stronie ulicy

- Tam zaparkowałem, idziemy – położyłem rękę na jej ramieniu

- Dobrze – powiedziała oschle i strzepnęła moją dłoń. Żwawym krokiem ruszyła w stronę mojej maszyny. Ja tylko odwróciłem się jeszcze do przyjaciół i pokazałem im podniesiony kciuk. Potem pobiegłem za moją przyszłą dziewczyną.

Tomas

Uśmiechnąłem się na widok biegnącego Leona. Co miłość robi z człowiekiem. Niesamowite.

-  Myślisz , że coś z tego będzie? – zapytałem Maxiego. Ten uśmiechnął się i wzruszył ramionami.

- Kto wie?- powiedział – Ale myślę, że prędzej Leon tak ją wkurzy, że ona dla spokoju już da mu się gdzieś zaprosić

Kiwnąłem głową i zaśmiałem się. Taka sytuacja była bardzo prawdopodobna.

- A ty Ludmi? – zapytałem się mojej dziewczyny- Będą razem czy nie?

Blondynka popatrzyła się na uśmiechniętego od ucha do ucha Leona, który właśnie popisywał się przed Violą , ale coś mu się nie udało i motor przewrócił się na jego stopę. Podskoczył z bólu , a Violetta wybuchła  śmiechem.

- Ja tam na jej miejscu pokazałabym kto tu rządzi – oznajmiła. Typowa Ludmiła, pomyślałem i przytuliłem się do niej.

Leon

- Ał ! – wrzasnąłem i zacząłem skakać na jednej nodze. Spojrzałem na Violettę, która śmiała się tak, że prawie płakała. Przynajmniej mój ból ją rozśmieszył. Jeżeli będzie się śmiać tak pięknie to każdy ból wytrzymam. Podniosłem motor i sprawdziłem czy niczego nie uszkodziłem. Na szczęście wszystko było w porządku. Sięgnąłem po zapasowy kask i podałem go Violi.

- Proszę – powiedziałem – Załóż go lepiej dobrze, bo nie chciałbym, żeby coś Ci się stało – uśmiechnąłem się. Dziewczyna wzięła ode mnie kask i założyła go na głowę. Po chwili ja również sięgnąłem po swój i założyłem go na głowę.

- Usiądź – wskazałem jej tylne ‘ siedzenie’ motoru. Ona posłusznie usiadła. Po chwili ja się dosiadłem na przód i odwróciłem do niej głowę – Zaraz ruszam, ostrzegam, że będę jechał szybko. Lepiej byłoby jakbyś się do mnie przytuliła. Ze względów bezpieczeństwa , oczywiście.

Usłyszałem tylko śmiech dziewczyny, więc odwróciłem się i wystartowałem. Najpierw Viola trzymała się za uchwyty na tylnym siedzeniu, ale jak tylko przyspieszyłem do wtuliła się we mnie. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Wszystko szło po mojej myśli.

 

Violetta

Siedziałam na tym cholernym motorze i wtulałam się w tego palanta. Jechaliśmy już tak 15 minut. Na szczęście , przypomniałam sobie, by powiedzieć mu gdzie mieszkam. Według moich obserwacji,  zaraz powinniśmy być na miejscu. Czemu ten Leon musiał mieć motor?! Kurczę! Viola, opanuj się! Nie, nie Viola. Nie, nie podobają Ci się motocykliści, od dzisiaj nie. O, zatrzymaliśmy się. Wreszcie! Zdjęłam kask i wstałam z motoru. Leon wstał i zapytał

- I jak? Podobało się?

- Eee… Znaczny było w porządku, bardzo dobrze prowadzisz – palnęłam głupstwo, głupia jesteś Violka , teraz pewnie myśli, że Ci się podoba .Leon wyszczerzył zęby w uśmiechu i wskazał na duży, biały dom

- Tu mieszkasz? – zapytał. Kiwnęłam głową. – To dobrze, odprowadzę Cię do drzwi – dodał. Kiedy doszliśmy do drzwi do mojego domu, Leon nachylił się i powiedział – Naprawdę, bardzo cieszę się , ze będziesz chodziła do studia.

W tym momencie drzwi otworzyły się , a za nimi stał mój rozwścieczony ojciec. Wzrokiem mierzył Leona, aż w końcu ostrym głosem powiedział

- Violetto, co  to za chłopak? Ja tu na Ciebie czekam, martwię się, a Ty przychodzisz spóźniona jeszcze z jakimś … - tu przerwał , najwyraźniej nie znalazł odpowiedniego określenia.

Super. Teraz będę mieć kłopoty. Postanowiłam jakoś załagodzić sprawę

- Yyyy… Tato, to jest Leon. Mój ee… mój kolega ze szkoły -  wydukałam. Chłopak podał rękę tacie, ale ten nie odwzajemnił gestu. Leon szybko schował dłoń za plecami.

- Violetto, do domu! Natychmiast. – powiedział oschle. Nagle w drzwiach pojawiła się Olga. Super, tylko tego mi brakowało. Gosposia zobaczyła Leona i wykrzyknęła

- O Boże, o Boże! Violu moja kochanieńka , co to jest za przystojniak, pewnie Twój chłopak – te słowa spowodowały uśmiech na twarzy mojego kolegi – Ojejku, ojejku. Jak ty szybko rośniesz moja kochana, zaraz wyjedziesz i zostawisz swoją Olgę – zaszlochała i udała się w stronę kuchni. Tata wykorzystał sytuacje i wciągnął mnie do środka.

- Panu dziękujemy – odezwał się do Leona i zamknął mu drzwi przed nosem. Typowy ojciec. Przynajmniej jakoś pozbyłam się wkurzającego chłopaka. Żeby uniknąć kolejnej wymiany zdań z ojcem szybko wbiegłam po schodach do mojego pokoju i zamknęłam je na klucz. Wreszcie sama. Teraz poczekam tu do kolacji, uśmiechnęłam się sama do siebie.

Leon

Uff. Nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. No cóż, widać ,że ojciec Violetty nie ułatwi mi zadania. Ale ja lubię wyzwania, adrenalinę. Według jakiejś tam książki, którą pożyczył mi Andres, dziewczyny kochają chłopaków, których nienawidzą ich ojcowie. Jeżeli to prawda to już niedługo będziemy razem. Już ja się o to postaram. Teraz muszę tylko jakoś zdobyć jej numer…

3 comments:

  1. super! Czekam na kolejna część :) zycze weny ;*

    ReplyDelete
  2. Genialne! Czekam na następny rozdział :D

    + prosiłabym o wyłączenie weryfikacji obrazkowej, utrudnia to komentowanie :)

    ReplyDelete