Violetta
Ten profesor Beto, jest bardzo
sympatyczny. Cały czas coś wykrzykuje, śmieje się i klaszcze w ręce. Mam
nadzieję, że wszyscy moi nauczycieli będą równie fajni. W tym momencie Beto
zaczął grać jakąś melodię na keyboardzie. Wpadła mi w ucho. Skupiłabym się na
niej bardziej, gdybym ciągle nie czuła na sobie czyjegoś wzroku. Odwróciłam
się, ale nie zauważyłam właściciela tego spojrzenia , które czułam na moich
plecach. Nagle zauważyłam, że melodia ustała. Beto podniósł wzrok i przysunął
palec do ust. Powolnym krokiem ruszył w stronę drzwi.
- Aha! – krzyknął i otworzył
drzwi na oścież. Jednak za nimi nikogo nie było. Beto rozejrzał się jeszcze
chwilę, ale po chwili zrezygnowany stanął na środku klasy i rzekł
- Ponieważ dzisiaj nie ma tutaj
żadnego supertajnego szpiega , to zwalniam klasę.
- Ale przecież nie było dzwonka !
– zawołała jakaś blondynka
- Powiedziałem, że klasa jest
wolna - powiedział stanowczo.
Wszyscy niechętnie ruszyli się ze
swoich miejsc. Gdy już wyszłam za drzwi klasy wzrokiem szukałam Naty i Fran.
Gdy je znalazłam obok ich stała Camilla, Maxi, ta blondynka i jeszcze jakiś
chłopak. Podeszłam do nich.
- O! To właśnie jest Violetta –
powiedziała do blondynki Francesca – A to jest Ludmiłła.
- Miło mi poznać – blondynka
uśmiechnęła się i podała mi rękę.
- Mi również – odwzajemniłam
uśmiech.
- To jest mój chłopak, Tomas –
wskazała na niewysokiego bruneta. Uśmiechnęłam się do niego, a on w geście
powitanie podniósł rękę.
- To co robimy? – zapytała Naty –
Widzę, że do kolejnej lekcji mamy pół godziny – dodała
- Może chodźmy do szkolnej
kafejki? Przekąsimy coś. – zaproponowała Ludmi
Wszyscy przystali na jej
propozycje. Żwawym krokiem ruszyliśmy w stronę wspomnianego przez blondynkę
miejsca.
Leon
Po wyjściu z klasy wzrokiem
szukałem Violetty. Zobaczyłem, że idzie w stronę kafejki wraz z ‘moją’ paczką.
Nie czekając na Andresa, pobiegłem za nimi. Dogoniłem ich w samą porę.
- Cześć! – powiedziałem – Mogę
się do Was dołączyć?
- Jasne – odparł Tomas – Poznałeś
już Violettę?
Zanim zdążyłem coś odpowiedzieć,
Maxi i Camilla zaczęli się histerycznie śmiać. Zbity z tropu, Tomas spojrzał na
Viole.
- Zdążyliśmy się poznać – odparła
sucho. Odwróciła się od nas i zaczęła rozmowę z Ludmiłą. Denerwowało mnie to.
No dobra, zachowałem się może trochę nieodpowiednio, ale bez przesady. Nie
jestem jakimś potworem, czy coś. Spojrzałem na Violę. Była taka ładna. Brązowe
włosy lekko opadały na jej ramiona, jej
piękne usta aż prosiły się, żeby… Verdas! Opanuj się! Nie myśl tak o tej dziewczynie. Po prostu z
nią porozmawiaj, przeproś i zaproponuj przyjaźń. Może się zgodzi. Chociaż mam
nadzieję, że na przyjaźni się nasza znajomość nie skończy. Nie, nie, nie.
Opanuj się, opanuj. Jeszcze zaraz zauważy, że się na nią gapisz i będzie finito.
Spokojnie.
Weszliśmy do środka kafejki. Było
to nieduże pomieszczenie o granatowo – czerwonych ścianach, na których widniały
zdjęcia z różnych stron świata. Usiedliśmy przy jednym z białych, okrągłych
stolików. Viola szepnęła coś Francesce i wstała. Ruszyła w stronę bufetu.
Podniosłem się i ruszyłem za nią. Kiedy już ją dogoniłem powiedziałem
- Słuchaj, przepraszam za moje
zachowanie. Zachowałem się jak palant i zasługuje na karę, ale naprawdę
chciałbym się z Tobą zaprzyjaźnić.
Dziewczyna spojrzała na mnie tymi
swoimi pięknymi oczyma i oznajmiła
- No dobrze. Możemy być przyjaciółmi
– zaakcentowała to ostatnie słowo.
- To super – powiedziałem i
rozciągnąłem ramiona – Miśka?
- Nie, ręka. – powiedziała i
podała mi dłoń. Odwróciła się na pięcie i zaczęła rozglądać się i zastanawiać
co kupić.
Camilla
- No i co? – zapytałam – Czy nie miałam
racji? Widać, że się chłopak zakochał – wskazałam na Leona , który stał nad
Violettą i pewnie proponował jej, że zapłaci za cokolwiek ona kupi.
- Chyba tak – uśmiechnęła się
Ludmi – On tak na nią patrzy, że widać, że kompletnie stracił dla niej głowę.
- Przecież Leon nigdy się nie
zakocha – rzuciła Francesca – To kolejna seksistowska świnia, która myśli tylko
o wyglądzie – prychnęła.
Typowa Fran. Zagorzała
feministka, która nawet mnie powoli przekonywała do swoich racji.
- Leon to nie żadna świnia, tylko
człowiek – powiedział Tomas – Widać, że Viola mu się bardzo podoba. Wiem, że
żadna dziewczyna go nigdy długo nie interesowała , ale chyba z Violettą jest
inaczej. Lata za nią jak pies , zakochał się chłopina – dodał.
- Hej, patrzcie – powiedział Maxi
i wskazał na Leona klęczącego przed Violą, by zapiąć sprzączkę jej sandała. Ta
fuknęła i ruszyła przed siebie , ale po chwili przewróciła się. Leon podbiegł
do niej i pomógł jej się podnieść, ale ona jeszcze bardziej się wkurzyła i
ruszyła w stronę naszego stolika.
- Tak, – zaśmiałam się – tworzą
parę idealną.
W tym momencie Viola podeszła do
naszego białego stolika i usiadła na krześle takiego samego koloru. Skrzyżowała
ręce i dumnie uniosła głowę. Po chwili podszedł do niej Leon z butelką wody w ręce.
- Nie zapomniałaś czegoś
przypadkiem? – zapytał i wyszczerzył się w swoim ‘powalającym’ uśmiechu.
Violetta szybko wyrwała mu swoją ‘zgubę’ i położyła ją na stole.
Nagle podszedł do nas Andres
- Hej człowieki! To co kto wbija
na moją imprezkę w piątek ?– zapytał się nasz nierozgarnięty kolega
- My idziemy – powiedziałyśmy
razem z Francescą – Maxi też idzie – wskazałyśmy na naszego kolegę
-Super – powiedział – A ty
Violetta? Będziesz?
Dziewczyna popatrzyła się na
niego trochę niepewnie, ale w końcu odparła
- No dobrze, przyjdę. – kiedy
zobaczyła pełne nadziei spojrzenie Leona, szybko dodała – Sama.
- Dobra – odparł Andres – To za
co się przebieracie?
- Ja przyjdę jako Margaret
Thatcher! – oznajmiła Francesca
- Że kto? – zapytał zdziwiony
Andres
- Za kobietę, która udowodniła
mężczyznom, że jest od nich sto razy lepszym przywódcą – powiedziała dumnie
- Okej…
- Violetta mogłaby przebrać się
za anioła – powiedział Leon i uśmiechnął się szeroko, nie zważając na
piorunujące spojrzenie dziewczyny
- Tak nas się wypytujesz o
przebranie, a ty za co się przebierasz? – zapytała zaciekawiona Naty
- Myślałem, że to oczywiste
- Ale nie jest – powiedział Tomas
– Oświeć nas.
- No dobrze, oficjalnie powiem,
że na przyjęciu będę lamą – beztrosko oznajmił Andres
Wszyscy westchnęliśmy ciężko i po
chwili zadumy nad dziwnym zachowaniem naszego przyjaciela, wstaliśmy od stołu i
ruszyliśmy na nasze kolejne zajęcia. Ukradkiem spojrzałam na Leona gapiącego
się na Violettę. To będzie długi dzień.
super. kiedy next ?
ReplyDelete