Violetta
Ufff. Na dziś skończyłam już
wszystkie lekcje. W sumie nie było wcale źle. Lekcja z Beto była śmieszna,
zajęcia Pablo ( z tego co się dowiedziałam to jest dyrektor szkoły) były super,
tylko zajęcia Gregoria ( starego zgreda) były nudne. Mimo to dzień zaliczam do
udanych.
Moje rozmyślania przerwało
pytanie Francesci
- No i jak? Podoba Ci się tutaj?
- Tak, tak. Bardzo mi się tu
podoba. Jest lepiej niż myślałam.
- W takim razie cieszymy się –
uśmiechnęła się Ludmiła i razem z resztą pociągnęła mnie w stronę wyjścia. W
zawrotnym tempie przemierzyliśmy główny korytarz i znaleźliśmy się na
dziedzińcu.
- Może tutaj usiądziemy ? –
wskazałam na murek wijący się wokół wysokich drzew. Wszyscy zgodnie przytaknęli
i po chwili wszyscy już siedzieliśmy na murku. Leon oczywiście usiadł obok
mnie. Nie jest w sumie taki zły jak myślałam. Jest za to bardzo wkurzający
Leon
Siedziałem obok Violetty i
zastanawiałem się co zrobić. Nagle coś mi wpadło do głowy. Odwróciłem się do
siedzącej z mojej drugiej strony Ludmiły i cicho powiedziałem
- Dowiedz się jakich chłopaków
Viola lubi – przy tym odwróciłem się, by upewnić się, że szatynka mnie nie
słyszy. Na szczęście była pochłonięta rozmową z Camillą i Francescą.
- Co? Czemu niby? – oburzyła się
blondynka
- Proszę, proszę , proszę,
proszę, pro…
- No dobrze, dobrze. – przerwała
mi – Ale uprzedzam, że z tego raczej nic nie będzie
Blondynka wstała i podeszła do
Violi i reszty dziewczyn. Odwróciła się do mnie i ręką ponagliła bym się
oddalił. Przysunąłem się więc do Tomasa i
zagadałem go. Nie chciałem
przecież, żeby Violetta myślała, że to ja wysłałem do niej Ludmiłę.
Ludmiła
Gdy zauważyłam, że Leon oddalił
się na wystarczającą odległość zagadałam do Violi
-
Tak sobie myślałam i myślałam, aż wreszcie uznałam, że mnie najbardziej
pociągają faceci, którzy grają na gitarach. A ciebie Violu? – Kurczę, strasznie
głupio to wyszło. Pewnie teraz ma mnie za idiotkę. Boże, Ludmiła naprawę jesteś
głupia. Mam nadzieję, że nic nie będzie podejrzewać
- No cóż – zaczęła i rozejrzała
się, czy przypadkiem nikt nie podsłuchuje – Jeśli naprawdę chcesz wiedzieć, to
mnie najbardziej pociągają faceci, którzy jeżdżą na motorach.
- Mnie za to – oznajmiła Fran –
nie pociągają żadni faceci – dumnie podniosła głowę
Wszystkie zaśmiałyśmy się. Fran i
jej silnie feministyczne poglądy zawsze mnie śmieszyły.
- A ty Cami? Podoba Ci się ktoś?
– Naty zapytała i znacząco poruszyła brwiami
Brunetka zarumieniła się i
spuściła wzrok
- No jest taki jeden chłopak… -
zaczęła cichym głosem mając nadzieję, ze nikt inny nie słyszy naszej rozmowy
- No to mów! Znamy go? –
Zapytałam – Jak się nazywa? Gdzie mieszka? Jakie jest jego ulubione warzywo? –
Na moje ostatnie pytanie dziewczyny wybuchły donośnym rechotem.
Śmiech przerwał nam głos Leona
- Ludmiła, Tomas Cię woła –
rozbrajająco oznajmił mój kolega. Wiedziałam przecież, że naprawdę chodzi mu o
to, by dowiedzieć się co powiedziała Viola.
- Już idę – oznajmiłam i wstałam
z murka. Po chwili, gdy Violetta wróciła do rozmowy z dziewczynami, zapytał się
- I co? No mów, mów – ponaglał
mnie
- Już dobra, dobra. Mówię. Viola
najbardziej lubi facetów, którzy jeżdżą na motorach. Zadowolony?- zapytałam i
odwróciłam się na pięcie.
Leon
Naprawdę nie wierzę w moje
szczęście! Viola powiedziała, że lubi chłopaków, którzy jeżdżą na motorach!
Ciekawe co powie, jak zaproponuje ją podwózkę moim motorem. Pewnie ze szczęścia
zemdleje. Muszę tylko jakoś zgrabnie to sformułować, tak żeby nie domyśliła
się, że Ludmiła mi to powiedziała. Hmm… Może po prostu spytam się jak wraca do
domu, a zanim zdąży odpowiedzieć, powiem, że jeśli nie wie jak to ja mogę ją
podrzucić moim motorem. Tak , to na pewno dobrze zabrzmi. Muszę tylko jeszcze
obmyślić co powiem , gdy będę odprowadzał ją do drzwi. Twardy orzech do
zgryzienia.. O! Widzę, że Viola wstaje z murku i żegna się z dziewczynami.
Teraz czas na mnie.
- Hej Viola, poczekaj! –
zawołałem , a gdy odwróciła się zapytałem – Już idziesz do domu?
- Tak – odparła – Ojciec chciał
bym wróciła od razu po lekcjach. Więc, już jestem spóźniona.
- A masz czym wrócić? – zapytałem
i nie czekając na odpowiedź dodałem – Jak nie, to mogę cię podrzucić moim
motocyklem – zaakcentowałem to ostatnie słowo. Uważnie obserwowałem wyraz jej
twarzy. Lekko uniosły się kąciki jej warg. Czyli działa.
- Jeździsz na motorze? – zapytała
, a ja kiwnąłem potwierdzająco głową –To super… Znaczy motory mogą być –
powiedziała szybko.
Uśmiechnąłem się i pokazałem na
czarnego Harley Davidsona zaparkowanego po drugiej stronie ulicy
- Tam zaparkowałem, idziemy –
położyłem rękę na jej ramieniu
- Dobrze – powiedziała oschle i
strzepnęła moją dłoń. Żwawym krokiem ruszyła w stronę mojej maszyny. Ja tylko
odwróciłem się jeszcze do przyjaciół i pokazałem im podniesiony kciuk. Potem
pobiegłem za moją przyszłą dziewczyną.
Tomas
Uśmiechnąłem się na widok
biegnącego Leona. Co miłość robi z człowiekiem. Niesamowite.
-
Myślisz , że coś z tego będzie? – zapytałem Maxiego. Ten uśmiechnął się
i wzruszył ramionami.
- Kto wie?- powiedział – Ale
myślę, że prędzej Leon tak ją wkurzy, że ona dla spokoju już da mu się gdzieś
zaprosić
Kiwnąłem głową i zaśmiałem się.
Taka sytuacja była bardzo prawdopodobna.
- A ty Ludmi? – zapytałem się
mojej dziewczyny- Będą razem czy nie?
Blondynka popatrzyła się na
uśmiechniętego od ucha do ucha Leona, który właśnie popisywał się przed Violą ,
ale coś mu się nie udało i motor przewrócił się na jego stopę. Podskoczył z
bólu , a Violetta wybuchła śmiechem.
- Ja tam na jej miejscu
pokazałabym kto tu rządzi – oznajmiła. Typowa Ludmiła, pomyślałem i przytuliłem
się do niej.
Leon
- Ał ! – wrzasnąłem i zacząłem
skakać na jednej nodze. Spojrzałem na Violettę, która śmiała się tak, że prawie
płakała. Przynajmniej mój ból ją rozśmieszył. Jeżeli będzie się śmiać tak
pięknie to każdy ból wytrzymam. Podniosłem motor i sprawdziłem czy niczego nie
uszkodziłem. Na szczęście wszystko było w porządku. Sięgnąłem po zapasowy kask
i podałem go Violi.
- Proszę – powiedziałem – Załóż
go lepiej dobrze, bo nie chciałbym, żeby coś Ci się stało – uśmiechnąłem się.
Dziewczyna wzięła ode mnie kask i założyła go na głowę. Po chwili ja również
sięgnąłem po swój i założyłem go na głowę.
- Usiądź – wskazałem jej tylne ‘
siedzenie’ motoru. Ona posłusznie usiadła. Po chwili ja się dosiadłem na przód
i odwróciłem do niej głowę – Zaraz ruszam, ostrzegam, że będę jechał szybko.
Lepiej byłoby jakbyś się do mnie przytuliła. Ze względów bezpieczeństwa ,
oczywiście.
Usłyszałem tylko śmiech
dziewczyny, więc odwróciłem się i wystartowałem. Najpierw Viola trzymała się za
uchwyty na tylnym siedzeniu, ale jak tylko przyspieszyłem do wtuliła się we
mnie. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Wszystko szło po mojej myśli.
Violetta
Siedziałam na tym cholernym
motorze i wtulałam się w tego palanta. Jechaliśmy już tak 15 minut. Na
szczęście , przypomniałam sobie, by powiedzieć mu gdzie mieszkam. Według moich
obserwacji, zaraz powinniśmy być na
miejscu. Czemu ten Leon musiał mieć motor?! Kurczę! Viola, opanuj się! Nie, nie
Viola. Nie, nie podobają Ci się motocykliści, od dzisiaj nie. O, zatrzymaliśmy
się. Wreszcie! Zdjęłam kask i wstałam z motoru. Leon wstał i zapytał
- I jak? Podobało się?
- Eee… Znaczny było w porządku,
bardzo dobrze prowadzisz – palnęłam głupstwo, głupia jesteś Violka , teraz
pewnie myśli, że Ci się podoba .Leon wyszczerzył zęby w uśmiechu i wskazał na
duży, biały dom
- Tu mieszkasz? – zapytał.
Kiwnęłam głową. – To dobrze, odprowadzę Cię do drzwi – dodał. Kiedy doszliśmy
do drzwi do mojego domu, Leon nachylił się i powiedział – Naprawdę, bardzo
cieszę się , ze będziesz chodziła do studia.
W tym momencie drzwi otworzyły
się , a za nimi stał mój rozwścieczony ojciec. Wzrokiem mierzył Leona, aż w
końcu ostrym głosem powiedział
- Violetto, co to za chłopak? Ja tu na Ciebie czekam,
martwię się, a Ty przychodzisz spóźniona jeszcze z jakimś … - tu przerwał ,
najwyraźniej nie znalazł odpowiedniego określenia.
Super. Teraz będę mieć kłopoty.
Postanowiłam jakoś załagodzić sprawę
- Yyyy… Tato, to jest Leon. Mój
ee… mój kolega ze szkoły - wydukałam.
Chłopak podał rękę tacie, ale ten nie odwzajemnił gestu. Leon szybko schował
dłoń za plecami.
- Violetto, do domu! Natychmiast.
– powiedział oschle. Nagle w drzwiach pojawiła się Olga. Super, tylko tego mi
brakowało. Gosposia zobaczyła Leona i wykrzyknęła
- O Boże, o Boże! Violu moja
kochanieńka , co to jest za przystojniak, pewnie Twój chłopak – te słowa
spowodowały uśmiech na twarzy mojego kolegi – Ojejku, ojejku. Jak ty szybko
rośniesz moja kochana, zaraz wyjedziesz i zostawisz swoją Olgę – zaszlochała i
udała się w stronę kuchni. Tata wykorzystał sytuacje i wciągnął mnie do środka.
- Panu dziękujemy – odezwał się
do Leona i zamknął mu drzwi przed nosem. Typowy ojciec. Przynajmniej jakoś
pozbyłam się wkurzającego chłopaka. Żeby uniknąć kolejnej wymiany zdań z ojcem
szybko wbiegłam po schodach do mojego pokoju i zamknęłam je na klucz. Wreszcie
sama. Teraz poczekam tu do kolacji, uśmiechnęłam się sama do siebie.
Leon
Uff. Nie spodziewałem się takiego
obrotu spraw. No cóż, widać ,że ojciec Violetty nie ułatwi mi zadania. Ale ja
lubię wyzwania, adrenalinę. Według jakiejś tam książki, którą pożyczył mi
Andres, dziewczyny kochają chłopaków, których nienawidzą ich ojcowie. Jeżeli to
prawda to już niedługo będziemy razem. Już ja się o to postaram. Teraz muszę
tylko jakoś zdobyć jej numer…
super! Czekam na kolejna część :) zycze weny ;*
ReplyDeleteGenialne! Czekam na następny rozdział :D
ReplyDelete+ prosiłabym o wyłączenie weryfikacji obrazkowej, utrudnia to komentowanie :)
Dzięki ;) Już wyłączyłam :D
Delete